Radujcie się, Pan wielki narodów nadchodzi! Któż wytrwa… gdy go ognie niebieskie pochwycą? Na obłokach się zjawią….. członki rzetelne człowieka, Pastuszkowie otworzą usta światłością zdziw[ieni], Chwała Panu… że ciałem się zjawił rzetelny, Podnieście teraz czoła, od wieków trapieni, Pan nasz zamieszka z nami – i nigdy już więcéj Król nasz umiłowany – Baranek łagodny,
Radujcie się – bo prawdy wybiła godzina,
Strach się już Boży urodzi,
Strachem Pan jako mieczem ognistym pościna.
Któż miecz podniesie – drżący jak listek osiny
Przed Pańską błyskawicą,
W strachu przyjścia Pańskiego i wielkiej godziny?
Święci ogniści… staną w chmurzycach za Panem,
Szatan na blask zaszczeka,
Trzody na polach drżące przypadną kolanem.
Widząc jasne obłoki i Pana w obłokach;
Świat się cały spłomieni,
Ujrzy swe archanioły, na ogniach i smokach.
Że dotrzymał – a przyszedł ratować niewinne
Chystus, Pan nieśmiertelny,
Nasz Pan – który nagrodził swym świętym uczyn[ne].
A więcej się nie bójcie żadnego ucisku;
Pan ciała wam przemieni
I miasto swoje złote – postawi na błysku…
Nie zostawi na ziemi jak teraz sieroty,
Król tysiąca tysięcy,
Na stolicy słonecznej – ognisty i złoty.
Sędzia nasz sprawiedliwy – ciał naszych przemieńca,
Syn Boży pierworodny,
Wołający swe święte do chwały i wieńca.
Przy kościołku, Przy organku, Przy klasztorku, Przy krzyżyku
Mój aniołku,
Koronka,
Żonka,
Pieczonka.
Mój B…gdanku,
Szumka
I dumka…
Mój kaczorku,
Świętość,
Wziętość,
Nadętość.
Na stoliku
Fakta,
Dwa akta…
Przez furie jestem targan ja, Orfeusz,
Mówią mi, abym wyrzekł się rozumu,
A będę latał niebem – jak Perseusz,
A piękność z wody najbielszego szumu
Przy bladym różu jutrzenki wytryśnie
I da mi otchnąć się – Płomieniem gorę -
Tam Parnas… coraz coś w ciemnościach błyśnie
I tę srebrzystych oliw białą korę
Ubiera w złote pancerze. – O jędze,
Jeśli jesteście w tym lesie czerwone
Płomieniskami… pokażcie mi przędze
Żywota, jeśli pasmo uprzedzi one
Z łez mych – boleści – targań się samotnych,
Epileptycznych skoków mego serca -
Bliskie już końca…
0 komentarzy ›
Przemówił, strzelił i od kuli ginie, Patrzajże – a tam Bogiem napełniony
Jordan krwi z czaszki mu rozbitej płynie,
W ręku pistolet kurzący się trzyma,
Kona… i ludziom śmieje się oczyma.
Ta rozpacz, która w piękność własną wierzy,
Stała się wiarą ostatnią młodzieży.
Habit od kłucia bagnetów czerwony,
Pierś aż do serca głęboko rozbita,
Ręką i krzyżem Chrystusa nakryta.
W takim ujęciu leży ten księżyna,
Jak jaka skonać nie umna dziewczyna,
Która się katom z ręku nie wyrywa,
Głowy nie broni – ale pierś zakrywa.
I on tak swemu bolesnemu łonu
Krzyż dał za tarczę – a nie wziął pardonu.
Więc na tej twarzy… teraz już nie wojna,
Lecz myśl o Bogu złota i spokojna,
A jakiś prawie wstyd….. że w ludzi rzędzie
Wziął miejsce – które nie było w urzędzie…
Kiedy róża stanie złączona z kamieniem, I wstanie jako człowiek i mocarze zatrwoży, I szable się zapalą, zasłonecznią się znaki, I polecą zwiastować w Polszcze niebieskie ptaki, Prędzejże, Panie Boże, Twym ognistym ramieniem Bo nie prędzej to będzie, aż się to wszystko stanie,
A nad niemi się dąb zakołysze:
Cała emigracja zagore płomieniem
I o paszport do Boga napisze.
I wywróci oddechem bezbożne;
Sam Pan Bóg wyda paszport, Chrystus słońce położy,
A Duch-piorun nam da podorożnę.
Serca wszystkie jak lampy zagorą,
Jak miesiące zabłyszczą nasze biedne chodaki,
Jak w pioruny nas łachmany ubiorą.
Że idziemy jak chłopki z kijami:
A żelazni rycerze i brązowe rumaki,
Nim zobaczą – już pierzchną przed nami.
Łam, a przemoż cielesne opory!
Niechaj róża zakwitnie połączona z kamieniem,
Niech dąb Bogiem zabłyśnie spod kory!
Co w poety ogniło się słowie,
Aż z duchów będzie chmura, a w tej chmurze błyskanie,
A w błyskaniu jak Chrystusy wodzowie.
Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza Twarz jego, słońcem rozpromieniona, On się już zbliża – rozdawca nowy A trzebaż mocy, byśmy ten Pański Gołąb mu słowa – słowem wyleci, On przez narody uczyni bratnie, Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
W ogromny dzwon,
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu – to proch.
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło – gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud -
Jeśli rozkaże – to słońce stanie,
Bo moc – to cud.
Globowych sił,
Cofnie się w żyłach pod jego słowy
Krew naszych żył;
W sercach się zacznie światłości Bożej
Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,
Bo moc – to duch.
Dźwignęli świat…
Więc oto idzie – Papież Słowiański,
Ludowy brat…
Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon,
Hufiec aniołów – kwiatem umiata
Dla niego tron.
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.
Poniesie wieść,
Nowinę słodką, że Duch już świeci
I ma swą cześć;
Niebo się nad nim – piękne otworzy
Z obojgu stron,
Bo on na tronie stanął i tworzy
I świat – i tron.
Wydawszy głos,
Że duchy pójdą w cele ostatnie
Przez ofiar stos.
Moc mu pomoże sakramentalna
Narodów stu,
Że praca duchów – będzie widzialna
Przed trumną tu.
Robactwo – gad,
Zdrowie przyniesie – rozpali miłość
I zbawi świat.
Wnętrza kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak dzień.
Polecamy
Copyright © 2007-2011 e-Życzenia.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kontakt
